Wracając do ustawy o MdM trzeba przypomnieć, że eksperci Kongresu przed jej uchwaleniem bili na alarm, że została przygotowana na kolanie pod potrzeby drugiego expose Premiera i do tego wyraźnie pod dyktando deweloperów (jak niestety wiele innych ustaw). Nikt nie pytał o zdanie ekspertów, a jak były negatywne opinie, nie po myśli polityków, to lądowały zapewne w koszu. W pierwszej wersji projektu ustawy ¾ Polski pozbawiono możliwości skorzystania z pomocy państwa (wycięto w stosunku do poprzedniej ustawy „Rodzina na Swoim” domy mieszkalne i rynek wtórny). Sugeruje to, że beneficjentami nowej ustawy mieli być wyłącznie(!) deweloperzy. Dopiero na skutek ostrych protestów Kongresu Budownictwa dodano w ustawie w ostatniej chwili możliwość korzystania z dopłat za budynki mieszkalne. Dalej nie uwzględniono jednak najtańszego dla młodych rynku wtórnego pod dziwnym pretekstem, że rynek wtórny nie wpływa na zwiększenie zatrudnienia w budownictwie (tymczasem większość sprzedających mieszkania za pieniądze ze sprzedaży kupuje nowe mieszkania, co też zapewnia wpływy podatkowe do budżetu i „wzrost zatrudnienia”). Na siłę przyjęto wadliwą ustawę wygrywając do znudzenia propagandowo jej wymyślone intencje z walną pomocą mediów, w tym wielkonakładowych dzienników i telewizji publicznej, bo o zastrzeżeniach główne dzienniki telewizyjne nie wspomniały.
Piszę ten komentarz nadużywając ostrych sformułowań, ale spektakularna klęska tej ustawy powinna w końcu skłonić do głębszych refleksji na temat stanowienia prawa w Polsce i ustalenia winnych tej kompromitacji. Jest to bowiem chyba pierwszy w historii tak jaskrawy przykład, że zaledwie po kilku miesiącach od przyjęcia ustawy wychodzą na jaw fundamentalne błędy (za 8 miesięcy wykorzystano zaledwie ok. 20% planowanych środków na dopłaty do mieszkań). Od listopada ubiegłego roku próbowaliśmy się dostać bezskutecznie w tej i innych sprawach związanych z kryzysem mieszkaniowym do minister
i wicepremier odpowiedzialnej za mieszkalnictwo (chcieliśmy też przedstawić ustalenia wielkiej konferencji zorganizowanej w Sejmie w sprawach mieszkaniowych przez Kongres Budownictwa i Habitat Polska w listopadzie 2013 roku). Pani wicepremier Bieńkowska zlekceważyła inicjatywę nie odpowiadając przez 10 miesięcy na kolejne listy w tej sprawie. Kongres wystąpił ze skargą do Premiera na zachowania Pani wicepremier Bieńkowskiej. Otrzymaliśmy odpowiedź, że skarga została przesłana do rozpatrzenia przez Panią….. wicepremier Bieńkowską(!). Kończąc swoje urzędowanie Pani wicepremier oświadczyła, że najważniejszym zadaniem nowej minister infrastruktury jest uregulowanie opłat za przejazdy na autostradach(!?). Nic o kryzysie mieszkaniowym, nic o spapranej ustawie o mieszkaniach dla młodych, najważniejsze są sprawy płynnej jazdy po autostradach chociaż przez krótki okres szefowania resortem niewiele w tej sprawie zrobiła. Przez chwilę, przed odejściem pani wicepremier rozeszły się pogłoski o wydzieleniu z molocha jakim jest obecne ministerstwo infrastruktury spraw budownictwa i planowania przestrzennego. Chwilę potem, bez żadnej konsultacji z ekspertami „niezależnymi”, Pani Wicepremier tupnęła nogą i powiedziała, że żadnych podziałów nie będzie i już. Co można w tej sytuacji zrobić?
W ramach protestów na dosyć powszechne lekceważenie opinii eksperckich i nieodpowiadanie na wystąpienia, niektóre organizacje pozarządowe rozważają nawet zawieszenie swojej działalności do nowych wyborów licząc na bardziej sprzyjający klimat do działalności organizacji społeczeństwa obywatelskiego.
Roman Nowicki
